Co, jak, kiedy i dlaczego? Skąd pomysł na takie zajęcie?

Po co ten blog?

Kamerzystą jestem już jakiś czas i widzę, że niektórzy nie wiedzą, nie znają i chyba nie potrafią zrozumieć jak wygląda ta praca i z czym to się wszystko wiąże. Miewam różnych klientów i nie chce nikogo tutaj obrazić lecz stwierdzenie iż pracujemy tylko jeden dzień (zazwyczaj sobota) i życzymy sobie za to np. dwa, trzy, czy więcej „milionów” to przesada. Stąd pomysł na tego bloga, aby każdy chętny mógł przeczytać i zobaczyć jak to wygląda z naszej strony. Jak wyglądają przygotowania do dnia zlecenia, samo zlecenie jak i ile czasu po za tą jedną sobotą musimy spędzić przy montażu aby powstał film z którego para młoda będzie zadowolona. Pokażę czym nagrywam i jak.

Ale zacznijmy od początku…

Wszystko zaczęło się od pomysłu mojego przyjaciela aby zakupić drona ( czy jak kto woli – bezzałogowego statku powietrznego ). Szkolenia, badania lekarskie, egzamin państwowy no i pojawiła się pierwsza maszyna.

Następnie poszukiwania klientów. Jak to w każdym biznesie na początku nie jest łatwo. Wpadały pojedyncze zlecenia, aż odezwała się pewna firma, która zaproponowała współpracę. Rozpoczął się pierwszy sezon weselny. Rok 2015 okazał się rokiem gdzie popyt na ujęcia z drona w filmie weselnym był naprawdę ogromny. Już nie pamiętam ile godzin wylatałem, jaką ilość miast, miejscowości i wsi odwiedziłem ale uwierzcie, że było tego bardzo dużo. W między czasie robiąc ujęcia miałem okazję poznać jak wygląda praca kamerzysty na przygotowaniach, ślubie jak i weselu czy poprawinach. Ze zlecenia na zlecenie poznawałem nowe tajniki i zagadnienia tej branży. Już wcześniej bawiłem się amatorsko nagrywając różne wydarzenia, wyjazdy, a teraz miałem okazję wejść w ten świat poważnie.

W pewnym momencie przyszedł czas na zakup swojego sprzętu. Lustrzanka Canona, obiektywy, mikrofon, rejestrator dźwięku, statywy i mógłbym tak wymieniać bardzo długo. Przez jakiś okres czasu oprócz ujęć z drona pracowałem jako drugi kamerzysta. (drugi – ujęcia uzupełniające, odciążenie głównego kamerzysty itp.) W końcu dostałem zlecenie od zaprzyjaźnionej firmy i przyszedł ten moment pierwszego wesela w mojej karierze. Sprzęt sprawdzony, wszystko spakowane, stres, czas jechać !

Pamiętam to wesele jak dziś. Młodzi okazali się bardzo sympatyczną Parą, a goście na weselu bawili się świetnie. Nie obeszło się oczywiście bez drobnych wpadek przy ujęciach, ale kto nie popełnia błędów ten się nie uczy. Mijały kolejne weekendy, a ja dostawałem co raz więcej zleceń na nagranie ślubu/wesela. W między czasie nagrywałem inne imprezy jak urodziny, dzieciaki w przedszkolu czy studniówki. Z każdym zleceniem uczyłem się czegoś nowego, nowych ujęć, przychodziły nowe pomysły na wykonanie zlecenia.

Jak to wygląda dzisiaj?

Dziś wyszukuje zleceń wideofilmowania dla swojej firmy, pracujemy na sprzęcie Canona i Sony ( ale o sprzęcie będzie w innym wpisie). Tak pracujemy, napisałem w liczbie mnogiej ponieważ w 95% na wszystkie zlecenia idę z drugim kamerzystą. W tym roku byliśmy na targach ślubnych gdzie mogliśmy pokazać się jak i zdobyć nowe zlecenia. W naszej ofercie oprócz wideofilmowania pojawił się DJ, fotograf oraz nowa jakość filmów w 4K i mamy nadzieje, że cały czas będziemy brnęli do przodu.

Sezon weselny 2018 rozpoczęliśmy 21 kwietnia. Więcej o tym zleceniu już niebawem….